|
Aion zmuszony do odwetu stworzył dwanaście postaci i nazwał ich Władcami Empireum. Te stworzenia posiadały piękno i siłę z jaką się jeszcze nigdy nie spotkaliśmy. Podobnie jak Balaurowie, mogli latać. Używali do tego dziwnej, ale zarazem interesującej substancji Aether. Nasza wiara w Boga i poświęcenie wobec Atreii zostało dostrzeżone: Dwunastu Władców stworzonych na nasze podobieństwo, miało ocalić świat, który wielu z nas nazywało domem.
Nieunikniona bitwa rozpoczęła się i szybko przerodziła się w długą i krwawą wojnę. Znaleźliśmy schronienie, wewnątrz tarczy z Aetheru, którą stworzyli dla nas Władcy Empireum dookoła Wieży Wieczności. Jednakże, tarcza nie była zbyt duża, a ziemię poza nią zajmowali Balaurowie. Poza tarczą Aetheru nasi Władcy byli osłabieni, tak samo jak Balaurowie wewnątrz jej. Kiedy Balaurowie zdali sobie z tego sprawę, zabijali niewinne stworzenia na zewnątrz, tylko po to by wywabić Władców. Byli okrutnymi stworzeniami i to tylko zwiększyło naszą nienawiść do nich.
Dopiero później nazwaliśmy ten okres Wojną Tysiąclecia. Był to czas, kiedy ludzie znów mogli normalnie żyć pod ochroną dwunastu Władców Empireum. Wtedy też się urodziłem i kiedy wyrosłem już na młodego człowieka, znalazłem Aether, który stworzył Aion. Substancja jakby zjednoczyła się ze mną i niedługo po tym inni ludzie zaczęli zauważać u mnie umiejętności jak u 'innych', których ludzie widywali tylko okazyjnie. Ci 'inni' nazywani byli Daeva. Podczas narodzin byli ludźmi, ale mieli wrodzoną umiejętność wykorzystania Aether'u, którego używali Władcy Empireum. Z czasem nauczyłem się kontrolować te umiejętności i kiedy z początku potrafiłem tylko schłodzić powietrze wokół siebie, tak później potrafiłem zamrozić przeciwnika i rzucać kulami ognia pochłaniającymi Balaurów. Poczułem się wyjątkowo, trochę jak Bóg, po tym jak ci, którzy mnie wychowywali i przytulali do siebie, stawiali teraz na piedestale chwały. Uczucie, że ja, syn zwykłego farmera, był w stanie zadawać ból Balaurom, było niesamowite - to było błogosławieństwo od Aiona, za które nie mógłbym nawet marzyć by się odwdzięczyć.
Wkrótce ilość Daeva była wystarczająca dla naszych Władców, by zebrać nas do walki. Wstąpiłem do legionu i szybko przedzierałem się przez kolejne stopnie, zostawiając swoje dziecko, małego chłopczyka Phalarisa... [czytaj kolejny rozdział...]

Zapraszamy do dyskusji na temat tego artykułu i podsyłania wszelkich sugestii. Będziemy wdzięczni za uwagi i sygnały dotyczące ewentualnych błędów. By wysłać swój komentarz lub sugestie - odwiedź nasze forum!
|